Nawet najlepiej przygotowana zaprawa i najnowocześniejszy miksokret w arsenale naszej firmy nie uchronią posadzki przed pękaniem, jeśli zlekceważy się podstawowe prawa fizyki. Beton podczas schnięcia i wahań temperatur "pracuje" – rozszerza się i kurczy. Aby zapobiec jego niekontrolowanemu pękaniu, wykonuje się specjalne nacięcia i izolacje, czyli tak zwane dylatacje.
Czym dokładnie są dylatacje?
Dylatacja to, najprościej rzecz ujmując, celowo stworzona szczelina. Ma ona za zadanie podzielić dużą, sztywną płytę betonową na mniejsze, niezależnie pracujące fragmenty (tzw. pola dylatacyjne), a także oddzielić wylewkę od elementów konstrukcyjnych budynku.
Trzy najważniejsze rodzaje dylatacji w posadzkach maszynowych:
1. Dylatacje obwodowe (brzegowe)
Są to szczeliny tworzone na styku posadzki ze wszystkimi pionowymi elementami budynku: ścianami, filarami, rurami kanalizacyjnymi czy schodami. Wykonuje się je poprzez staranne ułożenie piankowej taśmy brzegowej (o grubości 5-8 mm) na etapie przygotowania podłoża pod wylewkę.
Brak taśmy obwodowej to katastrofa. Pęczniejąca pod wpływem temperatury posadzka zacznie z ogromną siłą napierać na ściany, co skutkuje głębokimi pęknięciami wylewki, a w skrajnych przypadkach potrafi wypchnąć pustaki ze ścian działowych!
2. Dylatacje skurczowe (nacięcia pozorne)
Kiedy woda odparowuje z betonu (w trakcie procesu wysychania), jego objętość maleje. Powstają wtedy ogromne naprężenia skurczowe. Jeśli nie natniemy posadzki, pęknie ona w najsłabszym, losowym miejscu. Dylatacja skurczowa to wzdłużne nacięcie wylewki pacą na głębokość około 1/3 do 1/2 jej grubości. Wymuszamy w ten sposób na betonie "kontrolowane pęknięcie" ukryte dokładnie w tym rowku.
3. Dylatacje konstrukcyjne (strefowe)
Stosujemy je, gdy mamy do czynienia z bardzo dużymi pomieszczeniami (powyżej 30-40 m²) lub skomplikowanym rzutem (np. duże litery "L" lub wąskie, bardzo długie korytarze przylegające do salonu). Oddzielamy nimi również strefy o różnym sterowaniu ogrzewaniem, np. przedpokój (gdzie rurki są gęściej ułożone) od otwartego salonu.
Ogrzewanie podłogowe zaostrza reguły!
W przypadku wylewek na "podłogówkę", dylatacje muszą być wykonane z niezwykłą starannością. Instalator musi zastosować tzw. rurki osłonowe (peszle) na rurach grzewczych w miejscu, w którym będą one przecinać planowaną strefę dylatacyjną (najczęściej w progach drzwi). Zapobiega to ścięciu (przerwaniu) rury, gdy sąsiadujące płyty posadzki zaczną delikatnie "klawiszować".
Co się stanie, jeśli połączymy to źle płytkami?
Bardzo ważna uwaga dla glazurników i inwestorów: Wzór płytek musi powtarzać linię dylatacji podłogi! Nie wolno przykleić sztywnej płytki ceramicznej tak, aby nachodziła ona w połowie na jedno pole dylatacyjne, a w połowie na drugie. Kiedy podłoga zacznie pracować (zwłaszcza pod wpływem ciepła), płytka z hukiem pęknie na pół lub odspoi się od podłoża.
W miejscu nacięcia dylatacyjnego na wylewce, w warstwie płytek musi znaleźć się fuga elastyczna (najczęściej silikon w kolorze fugi cementowej).
Podsumowanie
Dylatacje mogą wydawać się szpecącymi rysami, ale to jedyny sposób, by Twoja podłoga przetrwała próbę czasu. Ekipy posadzkarskie ZAMBUD mają wieloletnie doświadczenie w "czytaniu" budynków i dokładnie wiedzą, gdzie poprowadzić szwy skurczowe, aby posadzka była bezpieczna, trwała i stanowiła bezproblemową bazę pod układanie wykończenia.